piątek, 17 lutego 2012

"A serce, a co z sercem?"

"A serce, a co z sercem?
A niech tam sobie boli!"
 (Magda Czapińska)


Co poza złamanym i zacerowanym sercem? Ano pakuję do pieca nowości i zagryzam paluchy. Bo testuję kolejne gliny i kolejne szkliwa. 

Tak mniej więcej wygląda mój piec po skończeniu wypału, kiedy otwieram drzwi. Chociaż robiłam to już wiele razy, za każdym razem jest to dla mnie ekscytujący moment. W piecu wszystko jest rozgrzane do białości. Przez szpary między cegłami szczególnie figurki ceramiczne wyglądają niesamowicie, jak przeźroczyste duchy. Jak ktoś chce to zobaczyć na żywo, zapraszam do siebie na otwieranie pieca! :)

Tak zaś mniej więcej wyglądają sterty świeżo ulepionych wisiorków, kolczyków i tego,co mi wpadnie akurat do głowy.

 Na tym etapie glina jest bardzo krucha i często kończy tak, jak jeden z wisiorków poniżej. Wisiorek pół biedy, ale kiedy rozlatuje mi się w rękach duże naczynie, albo figurka, to wtedy się z lekka .... denerwuję.

Aha, sobie przypomniałam o czymś. Ponieważ wiem, że nie wszyscy zorientowali się, gdzie się podziały moje frywolitki (bo przecież mało, ale jednak nadal je robię), to uprzejmie donoszę, że frywolitki siedzą grzecznie na oddzielnym blogu. Zapraszam!


12 komentarze:

Alicja Wolska pisze...

Kiedyś przyjadę, zobaczysz.
Choć nie widok pieca przyciągnie mnie najsilniej.
Pozdrowienia!

Koroneczka pisze...

Alicjo, wiem, pamiętam i czekam! Wierzę, że się nam takie spotkanie uda. :)))

Tojav pisze...

Precyzyjna i krucha zarazem praca. Podziwiam Twoje umiejętności i cierpliwość.

Egunia pisze...

Robią wrażenie te "wypały"! Ogłaszam Cię Ceramiczną Mistrzynią :)

Trilli pisze...

Wszystko cudne!Tylko....gdzie są kubeczki ? :(

Koroneczka pisze...

Tojav, dzięki! :)

Eguniu, oj, bo jak tu jaki mistrz zajrzy, to pęknie ze śmiechu ze mnie. ;)

Trilli, kubeczki - dwa niedopalone, czekaja na ponowny wypał, kilka biskwitów czeka na szkliwienie i wypał. Problem jest taki, że te gliny wymagają różnych temperatur i zawsze muszę jednego rodzaju nazbierać na cały piec. No i przez to mi się terminy poobsuwały. Do tego jeszcze zimna zimna nie pozwalała mi ostatnio dogrzac pracowni. No i tak wyszło. Przepraszam najmocniej! Wiem, że czekasz.

Trilli pisze...

Nie przepraszaj :))) Chcę żebyś wiedziała że czekam :)

Kasia pisze...

słodkie, choć złamane, serducho :)

Ewa pisze...

Piękne rzeczy robisz aż lżej na duszy jak człowiek sobie popatrzy.A piec robi wrażenie br....Pozdrawiam Ewa

Trzpiot pisze...

ten moment niepewności i ciekawości co wyjdzie z pieca zawsze jest ekscytujący :)

Lacrima pisze...

Co tu pisać...gęba sama się cieszy na widok Twoich prac

Gratiana pisze...

Dobrze, ze pozszywalas to serducho , gdyby nie to zostaloby takie zlamane, hm
Pozdrawiam