23.1.13

Cukiernica z robaczkiem i reszta drobiazgów

Wiem, wiem. Trąba jestem i tyle! Co rusz ktoś z Was mnie dopytuje, czy to już wszystko (chodzi o nowości w sklepiku), a ja na to,że tak. Aż tu wczoraj przeglądam sklepik i widzę, że prawie wszystko wyprzedane, a na tablicy i koszyczku, gdzie umieszczam sobie rzeczy "gotowe od ręki" coś za dużo tego wisi. Ha! Bo zdjęcia zrobiłam, drobiazgi upięłam na tablicy i o reszcie zapomniałam. Zatem przepraszam najmocniej, ale właśnie nadrabiam. Czyli obrabiam te zdjęcia i powoli umieszczam towar w sklepie. Do jutra wieczór powinnam się uporać  z tym.
Co tam jeszcze mam w koszyczku i na tej swojej tablicy? Trochę wisiorków, kolczyków małych i dużych, ostatnie guziki sierotki, broszki i robala na cukiernicy! :D


18.1.13

Prośba o radę w sprawie lnu i ptaszki, żeby nie było bez obrazków.

Mam gorączkę, pół głowy (ta z chorym uchem) zaraz eksploduje. W każdym razie takie mam wrażenie.  Co rusz kładę się do łóżka, bo siedzieć ciężko, ale nudzi mi się w tym łóżku, więc wstaję. Za długo jednak siedzieć się nie da, więc wracam do łóżka, w który przecież mi się nudzi! I tak w kółko.  No i chyba prze tę gorączkę imają się mnie różne głupie pomysły. Na przykład taki, że natentychmiast muszę kupić sobie len! Przeglądam sklepy, przeglądam Allegro i kompletnie nie wiem, o co chodzi. Ceny od sasa do lasa. Niby cena powinna sugerować jakość. Ale czy tak jest zawsze? Wiemy, że nie. Poza tym jakieś gramatury, jakieś sploty, sugerowane przeznaczenie poszczególnych tkanin, len zmiękczony, len uszlachetniony (znaczy się tytuł szlachecki mu nadali i herb, czy co?). Producenci najczęściej polscy, albo włoscy. Pogubiłam się. :(

 Zatem może któraś z Was, Moje Miłe Panie :) , jest bardziej obeznana w temacie i podpowie mi, jaki len kupić. Potrzebuję go na spódnicę, bluzkę i może jakiś żakiecik. Spódnica lepiej z grubszego lnu, bluzeczka z lżejszego. Żakiecik nie wiem jeszcze jaki.
Wszystkie części mają za to być wyhaftowane (haftować własnoręcznie zamierzam, dyć umiem i syndrom rękodzielnika, o którym wspominałam w notce o koralach ,  posiadam). Reasumując mają to być lny porządne, dość gęste, żeby dało się na nich haftować i żebym się przy okazji nie zaprasowała na śmierć po każdym praniu. Wdzięczna będę za podpowiedzi, co wybrać i na co zwracać uwagę.

To teraz obrazki, żeby nie było posta bez obrazków.


17.1.13

Rzutem na klamkę ;)

Wrzuciłam dzisiaj resztki ceramiki do sklepu. Resztki to wcale nie znaczy, że coś im dolega. Wręcz przeciwnie. Wszystko to są naczynia w pełni użytkowe. Sama używam w domu swojej ceramiki. Robię w niej zapiekanki, piję codzienną kawę i herbatę, nawet Pan Florek jada i pije z miseczek mojej produkcji. :)


16.1.13

Krzywe, czerwone kubasy i...

Krzywe kubki. Solidnych rozmiarów, solidnie pomiętolone, ale nie na tyle, by nie dało się z nich pić. Da się. Zwłaszcza że starałam się je tak kształtować, by miały  takie dziubki ułatwiające picie.


15.1.13

Gratka dla lubiących zakupy :)

 Kto zaglądał w ostatnich dniach do mojego sklepiku, już się mógł zorientować. Kto subskrybuje mój sklepikowy newsletter, wie jeszcze więcej. Krótko mówiąc zamykam kolejny rozdział w życiu i otwieram następny. Póki co, zajmuję się jednak głównie zamykaniem. I wyprzedawaniem wszystkiego, co tylko się da wyprzedać. Zarówno gotowych rzeczy, które jeszcze mi zostały, jak i półproduktów. Zachęcam zatem do zajrzenia na moje wirtualne półki. Tych, co mieszkają niedaleko, zapraszam na zakupy w realu.




14.1.13

Czarne, czarne i czarne

Z czerwienią.
Wzory moje. 

 






Więcej gadanego dzisiaj nie będzie. Może być? ;)

12.1.13

Teraz serduszka - cyk!

Sztuk trzy. Całoroczne. Ceramiczne. Czerwone. We wzorki. Każde inne, niepowtarzalne. Jak to serduszka. Nie ma przecież dwóch takich samych na świecie. I nawet jak ktoś się upiera, by przeczepić komuś serce, to zazwyczaj jest to bardzo ciężka sprawa, by takie serduszko "się przyjęło" w nowym miejscu. Bo to nie tylko każde serduszko jest inne, ale i każde miejsce jest inne. Nawet jak takie same na pierwszy rzut oka. Ot, życie!
Na szczęście ceramiczne serduszka przy "przeszczepianiu" w nowe miejsce nie potrzebują leków przeciw odrzutowi przeszczepu, czy jak im tam. Starczy im odrobinę ciepła, jakaś kokardka lub sznureczek do powieszenia, jakiś haczyk przy oknie, gałka przy szufladzie, klamka okienna i  serduszka już będą szczęśliwe. :)



Ślubne koronki

Takie delikatne, ulotne, jak chwilki. .





8.1.13

Korale Koloru Czerwonego

Bo niby jakiego by miały być, skoro to MOJE korale? ;)


Spytała mnie niedawno Jolcia, czy noszę swoją biżuterię. Tak, noszę. O ile w ogóle coś noszę. Bo najczęściej nie noszę. Ostatniego lata moją ulubioną biżuterią były te czerwone korale. Korale ceramiczne, własnoręcznie ... Bo niby jakie bym miała nosić?  ;)

7.1.13

Dziergana Mgiełka od Trilli

Za szybko mi się ciemno robi, za szybko dni uciekają, ale muszę się czymś pochwalić!
Kilka dni temu listonosz przyniósł mi paczuszkę.



Wcześniej widziałam zawartość paczuszki u Trilli, ale przez myśl mi nawet nie przyszło, że ... Po prostu mnie zamurowało, wbiło w podłogę, a potem uniosło metr nad nią z radości! :)))  

5.1.13

Serduszko Niebieskie i rozważania przy fotografowaniu

Niebieskie serduszko ceramiczne z białym wzorkiem. Wzorek miał być inny, ale szkliwo się wzięło i się rozpłynęło w sposób niekontrolowany. Bo co tam mu będzie kto wyznaczał, gdzie ono ma siedzieć? Pływa sobie zatem na prawo i lewo jak bezstresowo wychowywane dziecko. Albo najchętniej w dół. Bo płynięcie w dół jest przecież fajne.  Można skapnąć na stojącą niżej miseczkę, albo przykleić się do płyty. Potem niech ceramik sobie drze tę płytę zębami. ;>