Wiem, wiem, dzisiaj to nie problem. Idę do pierwszej lepszej kwiaciarni, czy nawet marketu i kupuję pęczek róż. Kiedyś było inaczej. U mnie jest jeszcze inaczej. Gdy potrzebuję świeżej dostawy róż, idę do pracowni i je lepię sobie. I suszę sobie *. I wypalam na biskwit**. I szkliwię***. I wypalam na ostro****.