Dom dla krasnoludków.
Żeby nie było... ;>
Ano wstaje się rano i leci do pracowni, bo tam czeka urobiony klus gliny. Wałkuje się placek, wycina ścianki, zlepia, przylepia, ozdabia. A potem szybciutko się domek fotografuje. Bo z tej gliny jeszcze nie lepiłam, zatem nie wiem, czy nie popęka w czasie schnięcia. Albo czy nie pęknie w czasie wypału? Albo jak już to wszytko pójdzie gładko, to czy dobrze przyjmie szkliwa, które stosuję? I w ogóle jaki kolor będzie miała ta glina po wypale? Ot, loteria ceramiczna!