22.4.13

Terapia serwetkowa

Życie zaczyna się po czterdziestce. Złośliwi twierdzą, że po czterdziestce to ono się zacina. I po czterdziestce człowiek zaczyna się dowiadywać, że ma różne organy. Na przykład nerki. Oj, mam nerki! Dwie! I biodra mam. Zwłaszcza lewe. Przypomina mi o sobie co rusz. Mam też ścięgno palca serdecznego prawej ręki. Mam też łokieć, chociaż lekarz twierdzi, że łokieć to akurat nie mój, tylko tenisisty. Do chrzanu z takim łokciem! Mówię Wam! Mój by mnie tak nie bolał. :> Swoją drogą ciekawe, gdzie się podział mój koroneczkowy łokieć. Hę? Ów tenisista mi go drapnął? ;>
Jaka zatem rada na te wszystkie organy? Ano jakieś terapii trzeba. Najlepiej takiej, przy której zapomina się o wszystkim.
I raz, i dwa, i trzy, pikotek,
i raz, i dwa, i trzy, pikotek...
Jak liczenie baranów, a myśli sobie płyną powoli...

A serce? A co z sercem?  A niech tam sobie boli*...


Frywolitkowa Serwetka Terapeutyczna 
w skrócie FeST
Z błędem. Na dowód, że ręcznie uczyniona. I ku przypomnieniu, że tylko Pan Bóg jest doskonały**.


Wachlarzyki w ostatnim rzędzie
to wynik usiłowania zrobienia jednej gwiazdeczki Renulkowej. No, nijak ja ze schematów nie umiem robić. Zawsze mi coś całkiem innego wyjdzie. 



*) Magda Czapińska
**) Jest taki stary zwyczaj wśród osób szyjących patchworki, że w każdym patchworku musi być jakiś błąd. Jeśli nie udało się go zrobić przypadkiem, to trzeba zrobić go specjalnie. Właśnie po to, by ten błąd przypominał nam , że tylko Bóg jest doskonały, a my nie. Niniejszym zatem ogłaszam, że od dzisiaj zasada ta obowiązuje również we frywolitkach. No, przynajmniej takich większych.:)

Oddalam się na kolejną terapię. Trzymajcie się cieplutko!

61 komentarzy:

  1. Wspaniałe efekty tej Twojej terapii pokazujesz Aniu. Co ja Ci będę słodzić - sama wiesz :):):)
    Cudna jest, biała jest i z niebieskim świetnie jej do twarzy.

    Mnie zawsze uczono, że jak po 50-tce nic nie boli to znaczy, że człowiek ...... nie żyje.
    Ciekawe co będzie po 60-tce, bo jak na razie wiem, że żyję.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hi, hi! Tereniu, po sześćdziesiątce pójdziemy do sklepu zaopatrzenia medycznego i wymienimy sobie nasze organy na nówki nie śmigane. ;)
      Buźka!

      Usuń
    2. Hej , dziewczyny, po sześćdziesiątce posiada sie jeszcze kilka własnych organów ;-)))

      Usuń
    3. Różnie to bywa, Anka może doczeka takich wymiennikowni, ze mną gorzej - czasu mało :):):)

      Usuń
    4. Hi,hi! Babeczki, jesteście niemożliwe! :D

      Usuń
  2. Aniu super ta Twoja terapia....Ja wiem po sobie , że terapia " pracowa " jest dobra na wszystko....Miłego tygodnia pa...

    OdpowiedzUsuń
  3. Cudnego ma Pani bloga ! Te serwetki, kolczyki ah.... a ceramika ! zakochałam się w niej wprost.
    pozdrawiam A.

    OdpowiedzUsuń
  4. Śliczna serwetka! Frywolitki zawsze wyglądają cudownie, nawet z błędem :)
    Co do bólu, to zacytuję Ci mój ulubiony fragment z "Chirurgicznej precyzji" Barańczaka:
    JEŻELI COŚ CIĘ BOLI:
    —DOBRA WIADOMOŚĆ: ŻYJESZ.
    —ZŁA WIADOMOŚĆ: TEN BÓL
    CZUJESZ WYŁĄCZNIE TY.
    :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Orin, no to ja żyję na maksa! ;)

      Usuń
  5. Cudna serwetka... Szkoda, że powstaje jako terapia na ból, ale z drugiej strony, jeśli pomaga...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tobatko, pomagać to może nie pomaga, ale na jakiś czas przynajmniej uwagę odwraca. :)

      Usuń
  6. Cudo. Oszałamiający efekt. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  7. cudo :) zastanawiam się ile frywolitek muszę zrobić żeby moje wyglądały tak pięknie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Lisku, krótko mówiąc dużo. ;)

      Usuń
  8. No nie zmówiły się dziewczyny, gdzie nie zajrzę to same cudeńka...Szydełko to ostatnio Moja pięta Achillesowa ...Ale frywolitki to już nie Moja bajka mogę tylko pooglądać i pozazdrościć zdolnych rączek Aneczki:))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A, zazdrość sobie do woli! :)))

      Usuń
  9. Wspaniała serwetka. Terapia robótkowa czyni cuda skoro mogą powstawać takie wspaniałości. Życzę dużo zdrówka i chętnie obejrzę kolejne prace.

    OdpowiedzUsuń
  10. "Tera peutuj" się dalej... ja będę podziwiała...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No to się tera petuję. Aktualnie przy maszynie do szycia. Też nieźle można wsiąknąć i zapomnieć o bożym świecie. :)

      Usuń
  11. Piękna :) mam wrażenie, że strasznie mocno zaciskasz supełki...
    Takie trochę monotonne, trochę myślące zajęcie działa prawie jak trans :)
    Pozdrawiam i wracam do mojego szydełkowego transu ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. anza, strasznie to może nie, ale rzeczywiście mocno. Dzięki temu odpada mi krochmalenie i napinanie serwetek po praniu.

      Usuń
  12. Cudna terapia i do tego na niebieskim :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Oh wow! That is absolutely stunning! Gorgeous, gorgeous, gorgeous!!!!

    OdpowiedzUsuń
  14. zwala z nóg - uwielbiam frywolitki, ale wciąż nie mam czasu by na poważniej się nimi zająć... ehh. Podziwiam zawsze z przyjemnością a ta praca jest niesamowita!! Zazdroszczę umiejętności (oby z tej zazdrości urodziło się samozaparcie do nauki ;)

    OdpowiedzUsuń
  15. Ech... Ania, no wcale się u Ciebie nie pocieszyłam. No bo co, że serwetka piękna, jak wszystko inne do kitu!
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  16. dzieło mistrza-cudo

    OdpowiedzUsuń
  17. Serweta doskonała!!!!!!!!!!! I Bóg by takiej nie zrobił:)chyba cudem:)!!! A,że to i owo doskwiera po 40-tce( u mnie 45-tce) to tylko się cieszyć, bo przynajmniej wiemy ,że żyjemy!:)Żartuję oczywiście i dużo zdrówka życzę!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nutko, to ja tez chyba cudem ją zrobiłam tą moją obolałą ręką. Hi,hi! Buźka!

      Usuń
  18. Nie strasz mnie tą czterdziestką, bo kto będzie do dzieci w nocy wstawał? Tenisista, czy kto? :)
    A co do serwetki... mmm... na punkcie takiej można dostać zawrotów głowy (jakby bólu stawów było mało).
    Jak dobrze, że nawróciłaś się do dużych projektów!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fakt - jemu czterdziestka stuknie 3 lata później ;P

      Usuń
  19. Przepiękna jest ta serwetka! Chciałabym kiedyś nauczyć się frywolitki:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kazet, no to czółenka w dłoń i próbuj! :)

      Usuń
  20. Dziękuję Wam, Kochane Moje, za wszystkie komentarze. Aż się chce pokonywać te swoje zmory, by tworzyć kolejne rzeczy. Zresztą same wiecie, jak to jest. :)))

    OdpowiedzUsuń
  21. Cudowna. Arcydzieło.
    Ja również dowiedziałam się, że mam organy, ale jakoś trzeba z tym żyć.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  22. Łokieć tenisisty Ci służy ;)
    A jak się jeszcze przyznajesz, że i maszyna Ci nie straszna, to ja myślę, że Ty nas kokietujesz tymi dolegliwościami, żebyśmy Ci współczuły i nie szukały tej pomyłki w robótce ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Agnieszko, pożyczyć Ci na trochę tego łokcia? Bo ja chętnie się go pozbędę. ;>

      Usuń
  23. Te bóle tak wchodzą w człowieka a później wychodzą :D.
    Serwetka przecudna .Napatrzeć się nie mogę. Kiedyś próbowałam się zmierzyć z frywolitką i poległam , Teraz ponowiłam probe i jakimś cudem wyszło. Na razie tylko jednym czółenkiem ,ale dumna jestem ogromnie . Pozdrawiam i życzę aby ten ból już wyszedł.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. 3nereida, jak już opanowałaś supłanie, to przejście z jednego czółenka na dwa to pikuś!

      Usuń
  24. Przepiękne koronki.
    Nie znałam tego powiedzonka,ze "życie się zacina", rozbawiło mnie :))))
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  25. Ależ arcydzieło!!!! przepiękna, gratuluję

    OdpowiedzUsuń
  26. Przepraszam Aniu, ale uśmiałam się z tego tenisisty... WIem,że Tobie z tym nie jest do śmiechu, ale tak na wesoło o tym piszesz.
    Przeraziłaś mnie tym progiem po 40. Ja już niedługo...
    Serweta CUDOWNA! Według mnie jest idealna.
    Pozdrawiam Ciebie Aniu i życzę dużo zdrówka.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Agnieszko, jak się choróbsko obśmieje, to już nie jest takie straszne. ;) Buziaczki!

      Usuń
  27. Pięknie,pięknie-jestem zachwycona,Pozdrawiam serdecznie z Dobrych Czasów.Papa Jola

    OdpowiedzUsuń
  28. Mistrzowska terapia!!!! u mnie podobnie jak u Ciebie ze schematami. Robię coś z przepisu, a i tak coś dodam od siebie. Miłego dnia.

    OdpowiedzUsuń
  29. Dawno do Ciebie nie zaglądałam, a tu tyle pięknych koronek frywolitkowych !!!

    OdpowiedzUsuń
  30. To jest frywolitkowe arcydzieło!!!!

    OdpowiedzUsuń
  31. Czy u Ciebie na blogu były wytyczne jak powinna wyglądać wizytówka? Szukam i nie mogę znaleźć. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Joanno, były. Ale przepadły mi stare posty i są nie do odzyskania, niestety. :(

      Usuń
    2. O rany! A tam były takie cenne informacje. Czy możesz jeszcze raz napisać taki poradnik?? Proszę :)

      Usuń
    3. Joanno, chodzi mi po głowie, by to wszystko jakoś odtworzyć, ale ja tego bloga tworzyłam przez kilka lat, więc łatwe to nie będzie. :(

      Usuń
    4. Aniu, będę mocno trzymała kciuki:)

      Usuń
  32. Nie wierzę, że można mieć tyle cierpliwości! :) Chylę czoła :)

    OdpowiedzUsuń
  33. Coś innego? To jest tak piękne, że ja tam błędów się doszukiwać nie będę, tak ma być i tyle :)Pozdrawiam, Marta

    OdpowiedzUsuń
  34. O rany Aniu, ta serwetka jets zjawiskowa!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
    zdrówka Ci duzo zycze:)

    OdpowiedzUsuń
  35. po prostu cudo! majstersztyk!! podziwiam;-)))

    OdpowiedzUsuń

Komentować każdy może, jeden lepiej, drugi gorzej. ;)